Cieszmy się tym co mamy

13 Grudnia.. Pamiętna data. Nigdy tego dnia nie zapomnę!
Tego dnia zadzwoniła do mnie mama nie zdziwiło mnie to bo często dzwonimy do siebie..
Cichym głosem powiedziała, że tata miał wypadek.. Jest w szpitalu.. Jego stan jest ciężki.
Później nic nie słyszałam.. Stałam tak z telefonem i nie wiedziałam co wokół mnie się dzieje..
Po dłuższej chwili dotarły do mnie słowa mamy. Zadzwoniłam do taty.. odebrała pielęgniarka..
Poinformowała mnie gdzie tata leży i co mam mu przywieźć.
Na drugi dzień z mężem pojechaliśmy do szpitala.. Widoku mojego taty w takim stanie jakim był nigdy nie zapomnę.. To było straszne!!!! Lekarze poinformowali o jego stanie.. bardzo ciężkim stanie. Miał pęknięte kręgi szyjne.. połamaną całą głowę, czaszkę, krwiaki w mózgu.. było tego naprawdę duuużo.. Nagle uświadomiłam sobie jaka ja jestem mu bardzo potrzebna.. Teraz to ja go karmiłam.. to ja pocieszałam go i trzymałam na duchu..
Trzymałam się.. Byłam twarda.., ale gdy tylko przekraczałam próg szpitala robiłam się taka słaba..
Było mi naprawdę ciężko ;( Nie dawałam rady..
To był czas zbliżających się świąt.. ludzie chodzili uśmiechnięci.. a mnie to strasznie denerwowało.. Bo dlaczego oni się cieszą a ja nie.. Ja nie chciałam tych świąt!!!
Oczywiście zorganizowałam to z siostrą to tak żeby w święta tata nie był sam.
Przywieźliśmy mu jedzenie świąteczne (najgorsze to, że on w ogóle nie jadł myślę, że powodem był wstyd? że ktoś musi go karmić..) Stawiał przy mnie pierwsze kroki.. to ja byłam twarda.. nawet podnosiłam na Niego głos czy też krzyknęłam ale musiałam.. Nie mogłam poznać po sobie, że jestem słaba. Nie mogłam pokazać, że nie daję rady.., A tak naprawdę nie dawałam..  W nocy w poduszkę wypłakiwałam to wszystko co trzymałam w sobie.. Gdy Nadszedł dzień wypisu był strach.. strach i przerażenie jak to wszystko będzie.. jak on da radę żyć.. czy będzie wszystko w porządku.
I wiecie co...to był cud.. Cudem było ,że wyszedł z tego wszystkiego.. On żyje, on chodzi, on normalnie funkcjonuje !!!
Od tamtego czasu ja wierzę w cuda!Wiem, że rodzina jest najważniejsza! że trzeba okazywać sobie tą miłość, uczucia.. Przytulać tak często jak to jest możliwe.
Pamiętajcie jedna sekunda może odmienić wasze życie więc starajcie się je spędzać tak jakby miały to być wasze ostatnie sekundy życia.. Nie przejmujcie się drobiazgami.. Nie warto!
Wstańcie z uśmiechem na twarzy weźcie telefon i zadzwońcie do bliskich.. Powiedzcie im jak bardzo Wam na Nich zależy.. Kiedyś wstydziłam się okazywać uczucia.. teraz nie potrafię bez tego żyć.
Nie denerwuję się gdy po raz kolejny synek obudzi się w nocy po to by tylko go przytulić.. Nie denerwuję się gdy po raz kolejny mąż zostawia skarpety w różnych zakamarkach w domu..Nie tracę czasu na takie głupoty! Cieszę się każdą sekundą życia.. Cieszę się, że żyję i mogę patrzeć jak moje dzieci rosną.
W zeszłym roku święta były najgorsze w moim życiu.. ale te będą inne.. Szczęśliwe.. rodzinne :)
I tego i Wam życzę aby te święta były szczęśliwe w gronie najbliższych Wam osób :)

4 komentarze :

  1. Wiara , nadzieja , milosc dają nam sile :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatni przeżyłam taki dzień,kiedy kilka godzin w szpitalu ciągnęły się w nieskończoność. Ale przez ten czas w głowie miałam wszystko, dzieci, które mogę zostawić, rodzinę i tylko to się liczyło. To tak dużo we mnie zmieniło, że w tym roku do wszystkiego podchodzę inaczej. Wiem, że w życiu najważniejsza jest rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już wszystko dobrze?
      Pewnie,że najważniejsza rodzina:)

      Usuń

SzaroKolorowa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka